piątek, 15 sierpnia 2014

Larry Stylinson - one shot #4

proszę o komentarze :0 wiem, że krótki ale chciałam taki napisać :)

Louis był kompletnym niewypałem w związku z gotowaniem. Kiedyś spalił połowę kuchni mamy, bo chciał zrobić płatki z mlekiem. Uczył się więc jak gotować i robił ostatnio cały czas naleśniki aż do idealnego skutku gotowania. Jego chłopak Harry śmiał się z Lou ale w duchu był bardzo dumny. 

- Hazza jak tam w pracy ??? Dobrze ?? Jak się czujesz ??? Była u nas Gemma z Tobym i przynieśli placek. - Louis był w ten dzień bardzo gadatliwy. 
- Louis kurwa możesz się zamknąć. Miałem męczący dzień w pracy. Co dzisiaj na obiad ?? - Louis skruszony podał mu idealne naleśniki.
- Ja pierdole. Jesteś kompletnym nieudacznikiem. Cały czas te naleśniki. Jeszcze pierdolisz jakieś smuty. 
- Ale...
- Dorośnij, Louis. Gdzie Luki ?? - Louisowi chciało się płakać.
- Uciekł...
- Co ?? - Harry wstał wściekły i zaczął krzyczeć jeszcze głośniej na swojego chłopaka. Miał męczący dzień w pracy i nie mógł znieść tego stresu. Wyjął z szafki pas i przeciągnął go szybko.
- Nie będziesz mnie bił... - Wtedy Harry uświadomił coś sobie. Louis płakał i bał się. Patrzył  na niego ze strachem, więc Harry szybko upuścił pas na podłogę i podbiegł do starszego. 
- Przepraszam, że krzyczałem. Po prostu stresuję się i mam dość...
- Przepraszam, że nie umiem gotować.
- Nie kochanie... To słodkie i teraz może obejrzymy Pamiętnik, a Luki jakoś wróci. 
Kilka całusów później Louis leżał rozłożony na loczku, a Harry czule masował skórę jego głowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz