proszę o komentarze :0 wiem, że krótki ale chciałam taki napisać :)
Louis był kompletnym niewypałem w związku z gotowaniem. Kiedyś spalił połowę kuchni mamy, bo chciał zrobić płatki z mlekiem. Uczył się więc jak gotować i robił ostatnio cały czas naleśniki aż do idealnego skutku gotowania. Jego chłopak Harry śmiał się z Lou ale w duchu był bardzo dumny.
- Hazza jak tam w pracy ??? Dobrze ?? Jak się czujesz ??? Była u nas Gemma z Tobym i przynieśli placek. - Louis był w ten dzień bardzo gadatliwy.
- Louis kurwa możesz się zamknąć. Miałem męczący dzień w pracy. Co dzisiaj na obiad ?? - Louis skruszony podał mu idealne naleśniki.
- Ja pierdole. Jesteś kompletnym nieudacznikiem. Cały czas te naleśniki. Jeszcze pierdolisz jakieś smuty.
- Ale...
- Dorośnij, Louis. Gdzie Luki ?? - Louisowi chciało się płakać.
- Uciekł...
- Co ?? - Harry wstał wściekły i zaczął krzyczeć jeszcze głośniej na swojego chłopaka. Miał męczący dzień w pracy i nie mógł znieść tego stresu. Wyjął z szafki pas i przeciągnął go szybko.
- Nie będziesz mnie bił... - Wtedy Harry uświadomił coś sobie. Louis płakał i bał się. Patrzył na niego ze strachem, więc Harry szybko upuścił pas na podłogę i podbiegł do starszego.
- Przepraszam, że krzyczałem. Po prostu stresuję się i mam dość...
- Przepraszam, że nie umiem gotować.
- Nie kochanie... To słodkie i teraz może obejrzymy Pamiętnik, a Luki jakoś wróci.
Kilka całusów później Louis leżał rozłożony na loczku, a Harry czule masował skórę jego głowy.
piątek, 15 sierpnia 2014
Larry Stylinson - one shot #3
Moglibyście chociaż raz skomentować :(
Liceum jest najgorszym okresem dojrzewania dla chłopców. Szczególnie, gdy jesteś gejem. Szczególnie, gdy jesteś największym kujonem w szkole. W takiej sytuacji jest Harry, pewnie pomyślicie, że to banalne, bo on bardzo kocha Louisa - najfajniejszego, najprzystojniejszego i najbardziej pozytywnego nastolatka w Doncaster. Najlepsze jest to, że Louis też go kocha i Harry nic więcej nie potrzebuje.
Pewnego dnia w kwietniu Harry obserwuje Louisa z daleka z lekkim uśmiechem i zauważa, że coś jest nie tak. Louis zawsze się uśmiecha, nie wymuszenie i zawsze sypie dowcipami jak z rękawa. Dzisiaj było inaczej. Pomimo tego, że stał 5 metrów dalej to widział zmianę, bo znał Louisa jak własną kieszeń.
Wieczorem kiedy potajemnie spotykali się w swoim miejscu Louis wyjawił mu powód swojego smutku i Harry tylko go objął i delikatnie pocałował, bo rodzice Harrego też się rozwiedli.
Co tam mała szmato, chcesz w dupę.
Harry był już przyzwyczajony do czytania takich rzeczy na jego szafce, bo to była codzienność i nikt tego nie chciał zmieniać. Harry rozumiał, że Louis go chroni nie ujawniając ich związku i był szczęśliwy. Lecz gdzieś w jego podświadomości zaczęła się budować myśl, która nie chciała go opuścić. Zrobił to co zwykle, zeskrobał napis i ruszył wolnym krokiem do klasy, poprawiając swoje przylizane włosy i ciężkie oprawki okularów. Być może powinien się zmienić - przestać chodzić w tych dziwnych swetrach ale on to kochał. Nie chciał się zmieniać, bo Louis to kochał.
Pierwsza szczelina pojawiła się w listopadzie.
- Hej frajerze. - Powiedział Louis pchając zgarbioną postać na szafki i śmiejąc się szyderczo z kolegami ruszył dalej. On na prawdę nie chciał taki być ale chciał, musiał mieć reputacje.
- No kogo my tu mamy ? - usłyszał głos Stana i zobaczył wysokiego lecz zgarbionego z powodu niższej szafki Harrego. Jego serce zaczęło bić szybciej i chciał podbiec do swojego chłopaka ale przypomniał sobie gdzie jest. Nie mógł.
- Zrobisz mi laskę, pedałku ? - Harry spuścił wzrok i cierpliwie wysłuchiwał uwag aż jedna przyciągnęła jego uwagę. Nie to żeby była oryginalna ale była powiedziana przez ważną dla niego osobę.
- Boże Stan zostawmy go. On jest do niczego normalnie, a co dopiero nie zasługuje nawet na plucie. Kujonowaty pedał. - Mówiąc to Louis na prawdę nie chciał zranić Harrego. Po prostu odszedł i potem zadręczał się cały dzień. Jednak kiedy zobaczył bruneta w ich miejscu spotkań wiedział, że wszystko jest okej. Nie widział jednak łez młodszego chłopaka i większego dystansu od tej pory między nimi.
- Hej Hazz, masz ochotę wyjść jutro do kina ???
- Tak jasne, Lou. - chłopak odpowiedział z uśmiechem i złożył czułego buziaka na jego ustach. Był szczęśliwy.
Na krótką chwilę.
- Harry czemu płaczesz ??? Słońce powiedz mi. - Opiekuńczy ton mamy doprowadził Harrego do kolejnego szlochu.
- Myślałem, że będzie chciał to zrobić publicznie, a on przyszedł z El i ja szedłem tylko za nimi. Mamo, to tak bardzo boli.
Kolejny szloch i Harry znajduje się u siebie w pokoju patrząc tempo w ścianę. On chce umrzeć.
- Boże ten Styles to jakaś zakała. Podobno buja się w Louisie i proponował mu seks. Kujon i dziwka w jednym. Boże, jest taki gruby i obrzydliwy.
Szepty, szepty, szepty. Zauważył też współczujące spojrzenie Louisa. Wiedział, że ktoś zaczął podejrzewać i Louis - jego ukochany chłopak rozpuścił tę plotkę.
Koniec Harrego nastąpił w czerwcu. Louis pocałował El.
Telefon młodszego chłopaka był zasypany wiadomościami i niedobranymi połączeniami. Był, ponieważ aktualnie leży gdzieś w częściach w pokoju loczka. Brunet nie jadł lodów i nie oglądał filmów. Po prostu żył tak jak wcześniej, bardziej pogrążony i smutny, wykreślając spotkania z Louisem. Wiedział, że w szkole pełnej ludzi nie grozi mu rozmowa z byłym, więc wychodził równo z dzwonkiem i przychodził równo z nim.
Minęły całe wakacje. Przez jeden miesiąc Louis dobijał się do jego drzwi przez cały czas ale potem pojechał na obóz i dopiero zobaczył Harrego w nowym roku szkolnym. Harry się zmienił. Urósł parę centymetrów ( od autorki ; palma szczerze xDD ) i nie miał już przylizanych włosów tylko piękne loki. Oczy lśniły w świetle pod soczewkami, a sam Harry miał inny styl. Bardziej hipsterski. Na koszulkach widniały nadruki jego ulubionych zespołów, a rurki opinały chude nogi nastolatka. Louis zakochał się w Harrym na nowo i teraz każdy patrzył na nowego Harrego z podziwem, a niektóre dziewczyny już zaczynały wzdychać do chłopaka o kręconych włosach.
- Hej Harry, dzwoniłem.
- Zauważyłem. - Nie było żadnego uśmiechu czy nawet spojrzenia, bo Harry bardzo tęsknił za Lou ale nie chciał być jego brudnym sekretem. Już nie. Nie odrywając wzroku od książki odpowiedział chłodno.
- Chciałem pogadać o nas... co się z nami stało ?? - Louisa kompletnie zaskoczył śmiech Harrego - smutny i z nutą rozczarowania.
- Dobrze wiemy, że zawsze byłeś tylko Ty i twoja reputacja, a nigdy nie było nas. Zresztą masz dziewczynę, bo najwidoczniej wolisz prostsze rozwiązanie*.
Louis stawał się psychicznie niemożliwy. Całymi dniami myślał o Harrym i jego oczach. Tęsknił i z myślą o ich pocałunku ruszył do ich miejsca.
- Ja tylko chcę żeby on mnie pokochał. Szczerze. To ja zawsze mówiłem kocham, a on przytakiwał. On nigdy mnie nie kochał ale teraz to rozumiem. Najwyraźniej tak musiało być.
- Nie musiało Harry.
- Louis co ty tu robisz ?? Niall muszę kończyć. Przepraszam, pa. - Krótki uśmiech w stronę telefonu rozzłościł Louisa.
- Już masz nowego chłopaka, wiedziałem, że jesteś dziwką. - Powiedział wściekle szatyn. Harry zaczął płakać. - Jesteś babą nie facetem. Ryczysz i ryczysz. Może jeszcze się tniesz. - Śmiech Louisa był okrutny, a Harry zadrżał i odruchowo przyciągnął nadgarstki do siebie. Nagle śmiech znikł i pojawiło się przerażenie.
- Harry co ty...
- Odpuść sobie.
Harry odszedł. Nie wrócił już więcej. Do szkoły, do domu, do życia, do Louisa. Samotny w lesie podciął sobie żyły z cichym Miałeś racje odszedł zniszczony przez społeczeństwo, chłopaka, którego kocha i życie.
Liceum jest najgorszym okresem dojrzewania dla chłopców. Szczególnie, gdy jesteś gejem. Szczególnie, gdy jesteś największym kujonem w szkole. W takiej sytuacji jest Harry, pewnie pomyślicie, że to banalne, bo on bardzo kocha Louisa - najfajniejszego, najprzystojniejszego i najbardziej pozytywnego nastolatka w Doncaster. Najlepsze jest to, że Louis też go kocha i Harry nic więcej nie potrzebuje.
Pewnego dnia w kwietniu Harry obserwuje Louisa z daleka z lekkim uśmiechem i zauważa, że coś jest nie tak. Louis zawsze się uśmiecha, nie wymuszenie i zawsze sypie dowcipami jak z rękawa. Dzisiaj było inaczej. Pomimo tego, że stał 5 metrów dalej to widział zmianę, bo znał Louisa jak własną kieszeń.
Wieczorem kiedy potajemnie spotykali się w swoim miejscu Louis wyjawił mu powód swojego smutku i Harry tylko go objął i delikatnie pocałował, bo rodzice Harrego też się rozwiedli.
Co tam mała szmato, chcesz w dupę.
Harry był już przyzwyczajony do czytania takich rzeczy na jego szafce, bo to była codzienność i nikt tego nie chciał zmieniać. Harry rozumiał, że Louis go chroni nie ujawniając ich związku i był szczęśliwy. Lecz gdzieś w jego podświadomości zaczęła się budować myśl, która nie chciała go opuścić. Zrobił to co zwykle, zeskrobał napis i ruszył wolnym krokiem do klasy, poprawiając swoje przylizane włosy i ciężkie oprawki okularów. Być może powinien się zmienić - przestać chodzić w tych dziwnych swetrach ale on to kochał. Nie chciał się zmieniać, bo Louis to kochał.
Pierwsza szczelina pojawiła się w listopadzie.
- Hej frajerze. - Powiedział Louis pchając zgarbioną postać na szafki i śmiejąc się szyderczo z kolegami ruszył dalej. On na prawdę nie chciał taki być ale chciał, musiał mieć reputacje.
- No kogo my tu mamy ? - usłyszał głos Stana i zobaczył wysokiego lecz zgarbionego z powodu niższej szafki Harrego. Jego serce zaczęło bić szybciej i chciał podbiec do swojego chłopaka ale przypomniał sobie gdzie jest. Nie mógł.
- Zrobisz mi laskę, pedałku ? - Harry spuścił wzrok i cierpliwie wysłuchiwał uwag aż jedna przyciągnęła jego uwagę. Nie to żeby była oryginalna ale była powiedziana przez ważną dla niego osobę.
- Boże Stan zostawmy go. On jest do niczego normalnie, a co dopiero nie zasługuje nawet na plucie. Kujonowaty pedał. - Mówiąc to Louis na prawdę nie chciał zranić Harrego. Po prostu odszedł i potem zadręczał się cały dzień. Jednak kiedy zobaczył bruneta w ich miejscu spotkań wiedział, że wszystko jest okej. Nie widział jednak łez młodszego chłopaka i większego dystansu od tej pory między nimi.
- Hej Hazz, masz ochotę wyjść jutro do kina ???
- Tak jasne, Lou. - chłopak odpowiedział z uśmiechem i złożył czułego buziaka na jego ustach. Był szczęśliwy.
Na krótką chwilę.
- Harry czemu płaczesz ??? Słońce powiedz mi. - Opiekuńczy ton mamy doprowadził Harrego do kolejnego szlochu.
- Myślałem, że będzie chciał to zrobić publicznie, a on przyszedł z El i ja szedłem tylko za nimi. Mamo, to tak bardzo boli.
Kolejny szloch i Harry znajduje się u siebie w pokoju patrząc tempo w ścianę. On chce umrzeć.
- Boże ten Styles to jakaś zakała. Podobno buja się w Louisie i proponował mu seks. Kujon i dziwka w jednym. Boże, jest taki gruby i obrzydliwy.
Szepty, szepty, szepty. Zauważył też współczujące spojrzenie Louisa. Wiedział, że ktoś zaczął podejrzewać i Louis - jego ukochany chłopak rozpuścił tę plotkę.
Koniec Harrego nastąpił w czerwcu. Louis pocałował El.
Telefon młodszego chłopaka był zasypany wiadomościami i niedobranymi połączeniami. Był, ponieważ aktualnie leży gdzieś w częściach w pokoju loczka. Brunet nie jadł lodów i nie oglądał filmów. Po prostu żył tak jak wcześniej, bardziej pogrążony i smutny, wykreślając spotkania z Louisem. Wiedział, że w szkole pełnej ludzi nie grozi mu rozmowa z byłym, więc wychodził równo z dzwonkiem i przychodził równo z nim.
Minęły całe wakacje. Przez jeden miesiąc Louis dobijał się do jego drzwi przez cały czas ale potem pojechał na obóz i dopiero zobaczył Harrego w nowym roku szkolnym. Harry się zmienił. Urósł parę centymetrów ( od autorki ; palma szczerze xDD ) i nie miał już przylizanych włosów tylko piękne loki. Oczy lśniły w świetle pod soczewkami, a sam Harry miał inny styl. Bardziej hipsterski. Na koszulkach widniały nadruki jego ulubionych zespołów, a rurki opinały chude nogi nastolatka. Louis zakochał się w Harrym na nowo i teraz każdy patrzył na nowego Harrego z podziwem, a niektóre dziewczyny już zaczynały wzdychać do chłopaka o kręconych włosach.
- Hej Harry, dzwoniłem.
- Zauważyłem. - Nie było żadnego uśmiechu czy nawet spojrzenia, bo Harry bardzo tęsknił za Lou ale nie chciał być jego brudnym sekretem. Już nie. Nie odrywając wzroku od książki odpowiedział chłodno.
- Chciałem pogadać o nas... co się z nami stało ?? - Louisa kompletnie zaskoczył śmiech Harrego - smutny i z nutą rozczarowania.
- Dobrze wiemy, że zawsze byłeś tylko Ty i twoja reputacja, a nigdy nie było nas. Zresztą masz dziewczynę, bo najwidoczniej wolisz prostsze rozwiązanie*.
Louis stawał się psychicznie niemożliwy. Całymi dniami myślał o Harrym i jego oczach. Tęsknił i z myślą o ich pocałunku ruszył do ich miejsca.
- Ja tylko chcę żeby on mnie pokochał. Szczerze. To ja zawsze mówiłem kocham, a on przytakiwał. On nigdy mnie nie kochał ale teraz to rozumiem. Najwyraźniej tak musiało być.
- Nie musiało Harry.
- Louis co ty tu robisz ?? Niall muszę kończyć. Przepraszam, pa. - Krótki uśmiech w stronę telefonu rozzłościł Louisa.
- Już masz nowego chłopaka, wiedziałem, że jesteś dziwką. - Powiedział wściekle szatyn. Harry zaczął płakać. - Jesteś babą nie facetem. Ryczysz i ryczysz. Może jeszcze się tniesz. - Śmiech Louisa był okrutny, a Harry zadrżał i odruchowo przyciągnął nadgarstki do siebie. Nagle śmiech znikł i pojawiło się przerażenie.
- Harry co ty...
- Odpuść sobie.
Harry odszedł. Nie wrócił już więcej. Do szkoły, do domu, do życia, do Louisa. Samotny w lesie podciął sobie żyły z cichym Miałeś racje odszedł zniszczony przez społeczeństwo, chłopaka, którego kocha i życie.
czwartek, 14 sierpnia 2014
Larry Stylinson - one shot #2
Wiem, że moje prace są beznadziejne ale proszę komentujcie :)
Możliwe, że Louis ma małą obsesję na punkcie Harrego i możliwe, że uwielbia w nim pięć rzeczy. Możliwe jest też to, że Lou zapisuje te rzeczy na komputerze, a potem marzy o tym godzinami. Jednak są to rzeczy możliwe, a nie wykonalne. No chyba, że jesteś Louisem i masz kompletną obsesje na punkcie chłopaka z lokami.
Pewnego dnia Louis nudził się przed telewizorem i skakał z kanału na kanał aż zatrzymał się na programie X-Factor, który tak uwielbiał. Zainteresował go uroczy siedemnastolatek, który był po prostu Harrym i to go urzekło. Pierwszą więc rzeczą na liście Louisa jest głos Harrego.
Obsesja szatyna trwała dosyć długo i każdy dziwił się jak tak wytrwale mógł uwielbiać swojego idola, którym był szczerze zauroczony. Marzył o spotkaniu z nim każdego dnia i pewnego listopadowego dnia to się zdarzyło. Louis poprosił Harrego na ulicy o autograf.
- Hej, przepraszam, że przeszkadzam ale mogę prosić o autograf. - niższy chłopak zapytał nieśmiało.
- Jasne, dla kogo to ?? - Twarz Harrego rozświetlił szeroki uśmiech.
- Dla mnie... znaczy... dla Louisa.
- Jasne... chcesz może... - Wyższy szatyn nie mógł dokończyć, bo został pociągnięty przez ochroniarza.
Druga rzeczą jest uśmiech Harrego.
Louis miał kolejny dołujący dzień w pracy, gdy zadzwonił do niego nieznany numer.
- Tak słucham ??
- Cześć Louis, co tam u Ciebie ?
- Ymhm.... cześć nieznajomy ?? - Louis wydał niezręczny jęk.
- Wybacz zapomniałem się przedstawić, tutaj Harry Styles.
- Zayn nie rób sobie pieprzonych żartów, weź Andiego poróbcie coś innego. Może i mam na jego punkcie małą obsesję ale mógłbyś mi nie dokuczać. - Szatyn przekręcił oczyma i rozłączył się zanim ktoś mógł odpowiedzieć.
Trzecia to życzliwość Harrego.
Przyjmował kolejnego klienta tą samą kwestią, mając serdecznie dość spojrzeń kierowanych w jego stronę. To, że był pracownikiem to nie oznaczało, że można było traktować go jak kogoś gorszego ale Louisowi i tak chciało się płakać, gdy kolejna osoba nazwała go nieudacznikiem, bo wylał trochę śmietanki i dał kostkę cukru mniej.
- Zapomniałeś dodać śmietanki. - Usłyszał chłodny, szyderczy głos i miał już dość. szybko poprosił Nialla, żeby go zastąpił i wybiegł na zaplecze.
Rozpłakał się. Czuł się okropnie, bo wiedział, że jest nieudacznikiem i idiotą i nie powinno być go na tym świecie.
- Hej, halo wszystko okej ??
- Tak, tak.
- Nie wyglądasz tak... Louis ??
- Hmmm, cześć Harry. - Louis nie mógł trafić na gorszy moment. Właśnie płakał przed swoim marzeniem i gwiazdą w jednym. Chciał tylko umrzeć.
- Słonko możesz mi powiedzieć, kiedy będziesz gotowy. - Louis musiał się wtulić i wszystko mu opowiedzieć, bo to był Harry.
Czwarta to wrażliwość Harrego.
- To byłem ja.
- Nie rozumiem kochanie. - powiedział niższy do swojego chłopaka.
- Wtedy, gdy myślałeś, że to Zayn.
- O mój boże tak mi wstyd.... Jestem beznadziejny.
- Hej, o czym ty mówisz Lou ?? - Zapytał zaniepokojony młodszy chłopak.
- Jestem okropny. Nie umiem nawet porządnie ugotować coś dla Ciebie. Jestem gruby i moje ciało jest okropne, a ty.... Ty jesteś idealny i zasługujesz na kogoś innego, lepszego. - mówiąc to szatyn spuścił wzrok.
- Kto ci tak powiedział ?? Lou powiedz mi proszę.
- Nick. - Harry patrzył jak Louis ze łzami w oczach wstaje z kanapy na której przed sekundą leżeli.
- Przepraszam, że jestem okropny dla Ciebie i nie wystarczający. Mogę się dla Ciebie odchudzić tylko proszę nie zostawiaj mnie... - Niższy nie mógł dokończyć, ponieważ został przyciągnięty do delikatnego, czułego pocałunku.
- Pieprzyć Nicka i jego pieprzone zdanie. Ty jesteś idealny. Idealny pod każdym względem dla mnie. Jeśli schudniesz chociaż jeden kilogram to będę obrażony, bo kocham Twoje ciało, każdą według Ciebie niedoskonałość - chociaż uważam, że ich nie masz. Kocham Cię Boo Bear.
- Ja Ciebie też Hazzy kitty.
Piątą i ostatnią rzeczą jest miłość Harrego - bezgraniczna i wierna.
wtorek, 5 sierpnia 2014
Larry Stylinson - One Shot. #1
Witam was na moim blogu kochani :) Postanowiłam z opowiadania zrobić krótkie one shoty, bo nie potrafię utrzymać stałej fabuły i mogłabym was zanudzić :) Zapraszam do czytania i komentowania :) Możecie też mnie poprawiać :) Jestem wielką wielbicielką Larry'ego i dlatego są bohaterowie :D nie mogłam się powstrzymać ( mój mózg jest nieogarnięty xD)
Harry był prawdziwym pieszczochem pod każdym względem znaczenia tego słowa. Miał kasztanowe, kręcone i puszyste loki oraz delikatną, mleczną skórę. Dodając do tego słodkie uszy i puszysty ogon Harry był wręcz stworzony do przytulania, pieszczenia i miziania.
Jednak ludzie nie potrafili zrozumieć natury Harrego, który nie chciał się pieprzyć, więc automatycznie go odrzucali. Bo niby dlaczego mieliby akceptować kogoś kto chce tylko leżeć. Oni nie rozumieli, bo Harry tak na prawdę chciał być kochany. Wiedział też, że tylko osoba, która darzy go miłością zrozumie jego potrzeby i zamiłowania.
Mając 18 lat Harry poznał Nicka. Starszego od niego o 5 lat i Harry był zachwycony nowym chłopakiem, bo on też lubił pieszczochy. Jednak z czasem Harry zaczął czuć się nieswojo, bo Nick lubił inne pieszczochy i Harry nazwałby to pieprzeniem ale zbyt bał się swojego chłopaka, by go opuścić.
Pewnego wieczoru Harry płakał, gdy Nick znowu brutalnie go pieścił i on już wcale nie chciał być pieszczochem i tęsknił za mizianiem, przytulaniem i po prostu za delikatnością.
- Lubisz być małą dziwką Styles ?? Lubisz prawda ??
Harry tylko zajęczał w odpowiedzi, nie z rozkoszy lecz z bólu.
- Wiedziałem dziwko. Pamiętaj nikt nigdy Cię nie pokocha oprócz mnie.
Słowa te wyryły się w pamięci chłopca i na jego policzkach pojawiły się łzy. Bo uwierzył.
Harry był zniszczony. Już nie pamiętał co to była miłość i tracił swój blask. Jego loki już nie podskakiwały radośnie kiedy biegł, a oczy nie były takie żywe.
Pewnego dnia Harry zauważa nową kawiarnię - Malibu. Postanawia ją odwiedzić i ona bardzo przypada mu do gustu, ponieważ to jest pomieszane pomieszczenie tak jak on. On jest pół kotem, pół człowiekiem, a to jest pół kawiarnia i pół biblioteka. I Harry sądzi, że kocha to miejsce.
Harry odwiedza Malibu codziennie, czytając i pijąc zawsze zieloną herbatę i w jednym dniu w listopadzie strasznie leje i Harry wbiega tam cały mokry, siadając na skórze.
- Hej... słuchaj, może chcesz ręcznika i herbaty,bo wyglądasz na przemarzniętego. - Słysząc to szatyn podnosi głowę i zauważa ślicznego chłopaka o delikatnych rysach twarzy i szczerym, ślicznym uśmiechu.
- Chętnie. - odpowiada zmieszany i wstaje z kanapy podążając za pięknym chłopakiem. Między nimi jest wygodna cisza, która im nie przeszkadza. Loczek siedzi na zapleczu i obserwuje chłopaka, który podaje mu herbatę i ciastko z miętą.
- Jak masz na imię, śliczny ? - Rumieńce były nieuniknione.
- Jestem Harry, a ty ???
- Louis.
Po chwili słychać tylko łapczywa przełykanie młodszego chłopaka.
- Zauważyłem, że często tu przychodzisz.
- Tak, kocham to miejsce. - Harry nie może nic poradzić, że rumieni się na swoje słowa. Podejrzewa, że chłopak jest właścicielem tego miejsca i nie chce robić z siebie idioty. Niestety podejrzewa, że już to zrobił ale może żyć nadzieją. Młodszy chłopak zaczyna wierzyć, że dzięki Lou, wszystko będzie okej, lecz wieczorem wraca do domu i Nick znowu jest brutalny, a Harry płacze całą noc.
- Mały co się stało ? - Pyta zaniepokojony Louis, gdy młodszy milczy przez chwilę. I cóż, curly nie może nic poradzić na to, że zaczyna płakać i czuje się tak dobrze, gdy Lou go obejmuje i drapie delikatnie po włosach.
- Powiesz mi kochanie ??? - Harry kręci głową na nie, więc Louis tylko przytula go mocniej i całuje w głowę. Pomimo tego, że Harry zaczyna to kochać to nic nie robi, bo Nick powiedział, że nikt go nie kocha.
Kolejne miesiące mijają tak samo. Louis przytula Harrego i pieści delikatnie jego włosy na zapleczu i Harry wracając do domu zawsze płacze, bo tam czeka Nick i on wie, że nikt go nie pokocha.
- Masz taki śliczny ogon, a te loki są doskonałe. - Louis mówi niespodziewanie i gładzi delikatnie jego dłonie. Powinno być na odwrót, bo to przecież Louis jest mniejszy ( pomimo tego, że starszy ) , a Harry większy ale co z tego.
Harry uwielbia być pieszczochem Louisa.
Harry zaczyna kochać Louisa.
Pewnego dnia wchodząc do domu słyszy jęki dochodzące z salonu i wchodzi tam. Widzi Nicka i jakiegoś chłopaka pieprzących się i Harry czuje ulgę, nie ból. Może wreszcie kochać Lou.
- Harry możemy pogadać. - Mówi Louis i Harry wie, że to koniec, że Louis kogoś ma i chce odpuścić. Spuszcza więc głowę i patrzy na podłogę.
- Hej spójrz na mnie kochanie. Chciałem ci powiedzieć, ze Cię kocham i ten chłopak kimkolwiek nim jest nie zasługuje na Ciebie, bo ty jesteś z pewnością idealny i on nie sprawia, że twoja oczy się świecą i.... - Louis nie może dokończyć, bo Harry pochyla się i składa słodki pocałunek na jego malinowych ustach.
- Też Cię kocham Lou.
Harry wtula się w Lou w ich własnym mieszkaniu i leżą na jednej kanapie, oglądając romantyczną komedię i oboje czują, że są w swoim miejscu na ziemi.
Okej przedawkowałam nutellę, pisząc to.
Harry był prawdziwym pieszczochem pod każdym względem znaczenia tego słowa. Miał kasztanowe, kręcone i puszyste loki oraz delikatną, mleczną skórę. Dodając do tego słodkie uszy i puszysty ogon Harry był wręcz stworzony do przytulania, pieszczenia i miziania.
Jednak ludzie nie potrafili zrozumieć natury Harrego, który nie chciał się pieprzyć, więc automatycznie go odrzucali. Bo niby dlaczego mieliby akceptować kogoś kto chce tylko leżeć. Oni nie rozumieli, bo Harry tak na prawdę chciał być kochany. Wiedział też, że tylko osoba, która darzy go miłością zrozumie jego potrzeby i zamiłowania.
Mając 18 lat Harry poznał Nicka. Starszego od niego o 5 lat i Harry był zachwycony nowym chłopakiem, bo on też lubił pieszczochy. Jednak z czasem Harry zaczął czuć się nieswojo, bo Nick lubił inne pieszczochy i Harry nazwałby to pieprzeniem ale zbyt bał się swojego chłopaka, by go opuścić.
Pewnego wieczoru Harry płakał, gdy Nick znowu brutalnie go pieścił i on już wcale nie chciał być pieszczochem i tęsknił za mizianiem, przytulaniem i po prostu za delikatnością.
- Lubisz być małą dziwką Styles ?? Lubisz prawda ??
Harry tylko zajęczał w odpowiedzi, nie z rozkoszy lecz z bólu.
- Wiedziałem dziwko. Pamiętaj nikt nigdy Cię nie pokocha oprócz mnie.
Słowa te wyryły się w pamięci chłopca i na jego policzkach pojawiły się łzy. Bo uwierzył.
Harry był zniszczony. Już nie pamiętał co to była miłość i tracił swój blask. Jego loki już nie podskakiwały radośnie kiedy biegł, a oczy nie były takie żywe.
Pewnego dnia Harry zauważa nową kawiarnię - Malibu. Postanawia ją odwiedzić i ona bardzo przypada mu do gustu, ponieważ to jest pomieszane pomieszczenie tak jak on. On jest pół kotem, pół człowiekiem, a to jest pół kawiarnia i pół biblioteka. I Harry sądzi, że kocha to miejsce.
Harry odwiedza Malibu codziennie, czytając i pijąc zawsze zieloną herbatę i w jednym dniu w listopadzie strasznie leje i Harry wbiega tam cały mokry, siadając na skórze.
- Hej... słuchaj, może chcesz ręcznika i herbaty,bo wyglądasz na przemarzniętego. - Słysząc to szatyn podnosi głowę i zauważa ślicznego chłopaka o delikatnych rysach twarzy i szczerym, ślicznym uśmiechu.
- Chętnie. - odpowiada zmieszany i wstaje z kanapy podążając za pięknym chłopakiem. Między nimi jest wygodna cisza, która im nie przeszkadza. Loczek siedzi na zapleczu i obserwuje chłopaka, który podaje mu herbatę i ciastko z miętą.
- Jak masz na imię, śliczny ? - Rumieńce były nieuniknione.
- Jestem Harry, a ty ???
- Louis.
Po chwili słychać tylko łapczywa przełykanie młodszego chłopaka.
- Zauważyłem, że często tu przychodzisz.
- Tak, kocham to miejsce. - Harry nie może nic poradzić, że rumieni się na swoje słowa. Podejrzewa, że chłopak jest właścicielem tego miejsca i nie chce robić z siebie idioty. Niestety podejrzewa, że już to zrobił ale może żyć nadzieją. Młodszy chłopak zaczyna wierzyć, że dzięki Lou, wszystko będzie okej, lecz wieczorem wraca do domu i Nick znowu jest brutalny, a Harry płacze całą noc.
- Mały co się stało ? - Pyta zaniepokojony Louis, gdy młodszy milczy przez chwilę. I cóż, curly nie może nic poradzić na to, że zaczyna płakać i czuje się tak dobrze, gdy Lou go obejmuje i drapie delikatnie po włosach.
- Powiesz mi kochanie ??? - Harry kręci głową na nie, więc Louis tylko przytula go mocniej i całuje w głowę. Pomimo tego, że Harry zaczyna to kochać to nic nie robi, bo Nick powiedział, że nikt go nie kocha.
Kolejne miesiące mijają tak samo. Louis przytula Harrego i pieści delikatnie jego włosy na zapleczu i Harry wracając do domu zawsze płacze, bo tam czeka Nick i on wie, że nikt go nie pokocha.
- Masz taki śliczny ogon, a te loki są doskonałe. - Louis mówi niespodziewanie i gładzi delikatnie jego dłonie. Powinno być na odwrót, bo to przecież Louis jest mniejszy ( pomimo tego, że starszy ) , a Harry większy ale co z tego.
Harry uwielbia być pieszczochem Louisa.
Harry zaczyna kochać Louisa.
Pewnego dnia wchodząc do domu słyszy jęki dochodzące z salonu i wchodzi tam. Widzi Nicka i jakiegoś chłopaka pieprzących się i Harry czuje ulgę, nie ból. Może wreszcie kochać Lou.
- Harry możemy pogadać. - Mówi Louis i Harry wie, że to koniec, że Louis kogoś ma i chce odpuścić. Spuszcza więc głowę i patrzy na podłogę.
- Hej spójrz na mnie kochanie. Chciałem ci powiedzieć, ze Cię kocham i ten chłopak kimkolwiek nim jest nie zasługuje na Ciebie, bo ty jesteś z pewnością idealny i on nie sprawia, że twoja oczy się świecą i.... - Louis nie może dokończyć, bo Harry pochyla się i składa słodki pocałunek na jego malinowych ustach.
- Też Cię kocham Lou.
Harry wtula się w Lou w ich własnym mieszkaniu i leżą na jednej kanapie, oglądając romantyczną komedię i oboje czują, że są w swoim miejscu na ziemi.
Okej przedawkowałam nutellę, pisząc to.
Subskrybuj:
Posty (Atom)