Moglibyście chociaż raz skomentować :(
Liceum jest najgorszym okresem dojrzewania dla chłopców. Szczególnie, gdy jesteś gejem. Szczególnie, gdy jesteś największym kujonem w szkole. W takiej sytuacji jest Harry, pewnie pomyślicie, że to banalne, bo on bardzo kocha Louisa - najfajniejszego, najprzystojniejszego i najbardziej pozytywnego nastolatka w Doncaster. Najlepsze jest to, że Louis też go kocha i Harry nic więcej nie potrzebuje.
Pewnego dnia w kwietniu Harry obserwuje Louisa z daleka z lekkim uśmiechem i zauważa, że coś jest nie tak. Louis zawsze się uśmiecha, nie wymuszenie i zawsze sypie dowcipami jak z rękawa. Dzisiaj było inaczej. Pomimo tego, że stał 5 metrów dalej to widział zmianę, bo znał Louisa jak własną kieszeń.
Wieczorem kiedy potajemnie spotykali się w swoim miejscu Louis wyjawił mu powód swojego smutku i Harry tylko go objął i delikatnie pocałował, bo rodzice Harrego też się rozwiedli.
Co tam mała szmato, chcesz w dupę.
Harry był już przyzwyczajony do czytania takich rzeczy na jego szafce, bo to była codzienność i nikt tego nie chciał zmieniać. Harry rozumiał, że Louis go chroni nie ujawniając ich związku i był szczęśliwy. Lecz gdzieś w jego podświadomości zaczęła się budować myśl, która nie chciała go opuścić. Zrobił to co zwykle, zeskrobał napis i ruszył wolnym krokiem do klasy, poprawiając swoje przylizane włosy i ciężkie oprawki okularów. Być może powinien się zmienić - przestać chodzić w tych dziwnych swetrach ale on to kochał. Nie chciał się zmieniać, bo Louis to kochał.
Pierwsza szczelina pojawiła się w listopadzie.
- Hej frajerze. - Powiedział Louis pchając zgarbioną postać na szafki i śmiejąc się szyderczo z kolegami ruszył dalej. On na prawdę nie chciał taki być ale chciał, musiał mieć reputacje.
- No kogo my tu mamy ? - usłyszał głos Stana i zobaczył wysokiego lecz zgarbionego z powodu niższej szafki Harrego. Jego serce zaczęło bić szybciej i chciał podbiec do swojego chłopaka ale przypomniał sobie gdzie jest. Nie mógł.
- Zrobisz mi laskę, pedałku ? - Harry spuścił wzrok i cierpliwie wysłuchiwał uwag aż jedna przyciągnęła jego uwagę. Nie to żeby była oryginalna ale była powiedziana przez ważną dla niego osobę.
- Boże Stan zostawmy go. On jest do niczego normalnie, a co dopiero nie zasługuje nawet na plucie. Kujonowaty pedał. - Mówiąc to Louis na prawdę nie chciał zranić Harrego. Po prostu odszedł i potem zadręczał się cały dzień. Jednak kiedy zobaczył bruneta w ich miejscu spotkań wiedział, że wszystko jest okej. Nie widział jednak łez młodszego chłopaka i większego dystansu od tej pory między nimi.
- Hej Hazz, masz ochotę wyjść jutro do kina ???
- Tak jasne, Lou. - chłopak odpowiedział z uśmiechem i złożył czułego buziaka na jego ustach. Był szczęśliwy.
Na krótką chwilę.
- Harry czemu płaczesz ??? Słońce powiedz mi. - Opiekuńczy ton mamy doprowadził Harrego do kolejnego szlochu.
- Myślałem, że będzie chciał to zrobić publicznie, a on przyszedł z El i ja szedłem tylko za nimi. Mamo, to tak bardzo boli.
Kolejny szloch i Harry znajduje się u siebie w pokoju patrząc tempo w ścianę. On chce umrzeć.
- Boże ten Styles to jakaś zakała. Podobno buja się w Louisie i proponował mu seks. Kujon i dziwka w jednym. Boże, jest taki gruby i obrzydliwy.
Szepty, szepty, szepty. Zauważył też współczujące spojrzenie Louisa. Wiedział, że ktoś zaczął podejrzewać i Louis - jego ukochany chłopak rozpuścił tę plotkę.
Koniec Harrego nastąpił w czerwcu. Louis pocałował El.
Telefon młodszego chłopaka był zasypany wiadomościami i niedobranymi połączeniami. Był, ponieważ aktualnie leży gdzieś w częściach w pokoju loczka. Brunet nie jadł lodów i nie oglądał filmów. Po prostu żył tak jak wcześniej, bardziej pogrążony i smutny, wykreślając spotkania z Louisem. Wiedział, że w szkole pełnej ludzi nie grozi mu rozmowa z byłym, więc wychodził równo z dzwonkiem i przychodził równo z nim.
Minęły całe wakacje. Przez jeden miesiąc Louis dobijał się do jego drzwi przez cały czas ale potem pojechał na obóz i dopiero zobaczył Harrego w nowym roku szkolnym. Harry się zmienił. Urósł parę centymetrów ( od autorki ; palma szczerze xDD ) i nie miał już przylizanych włosów tylko piękne loki. Oczy lśniły w świetle pod soczewkami, a sam Harry miał inny styl. Bardziej hipsterski. Na koszulkach widniały nadruki jego ulubionych zespołów, a rurki opinały chude nogi nastolatka. Louis zakochał się w Harrym na nowo i teraz każdy patrzył na nowego Harrego z podziwem, a niektóre dziewczyny już zaczynały wzdychać do chłopaka o kręconych włosach.
- Hej Harry, dzwoniłem.
- Zauważyłem. - Nie było żadnego uśmiechu czy nawet spojrzenia, bo Harry bardzo tęsknił za Lou ale nie chciał być jego brudnym sekretem. Już nie. Nie odrywając wzroku od książki odpowiedział chłodno.
- Chciałem pogadać o nas... co się z nami stało ?? - Louisa kompletnie zaskoczył śmiech Harrego - smutny i z nutą rozczarowania.
- Dobrze wiemy, że zawsze byłeś tylko Ty i twoja reputacja, a nigdy nie było nas. Zresztą masz dziewczynę, bo najwidoczniej wolisz prostsze rozwiązanie*.
Louis stawał się psychicznie niemożliwy. Całymi dniami myślał o Harrym i jego oczach. Tęsknił i z myślą o ich pocałunku ruszył do ich miejsca.
- Ja tylko chcę żeby on mnie pokochał. Szczerze. To ja zawsze mówiłem kocham, a on przytakiwał. On nigdy mnie nie kochał ale teraz to rozumiem. Najwyraźniej tak musiało być.
- Nie musiało Harry.
- Louis co ty tu robisz ?? Niall muszę kończyć. Przepraszam, pa. - Krótki uśmiech w stronę telefonu rozzłościł Louisa.
- Już masz nowego chłopaka, wiedziałem, że jesteś dziwką. - Powiedział wściekle szatyn. Harry zaczął płakać. - Jesteś babą nie facetem. Ryczysz i ryczysz. Może jeszcze się tniesz. - Śmiech Louisa był okrutny, a Harry zadrżał i odruchowo przyciągnął nadgarstki do siebie. Nagle śmiech znikł i pojawiło się przerażenie.
- Harry co ty...
- Odpuść sobie.
Harry odszedł. Nie wrócił już więcej. Do szkoły, do domu, do życia, do Louisa. Samotny w lesie podciął sobie żyły z cichym Miałeś racje odszedł zniszczony przez społeczeństwo, chłopaka, którego kocha i życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz