Witam was na moim blogu kochani :) Postanowiłam z opowiadania zrobić krótkie one shoty, bo nie potrafię utrzymać stałej fabuły i mogłabym was zanudzić :) Zapraszam do czytania i komentowania :) Możecie też mnie poprawiać :) Jestem wielką wielbicielką Larry'ego i dlatego są bohaterowie :D nie mogłam się powstrzymać ( mój mózg jest nieogarnięty xD)
Harry był prawdziwym pieszczochem pod każdym względem znaczenia tego słowa. Miał kasztanowe, kręcone i puszyste loki oraz delikatną, mleczną skórę. Dodając do tego słodkie uszy i puszysty ogon Harry był wręcz stworzony do przytulania, pieszczenia i miziania.
Jednak ludzie nie potrafili zrozumieć natury Harrego, który nie chciał się pieprzyć, więc automatycznie go odrzucali. Bo niby dlaczego mieliby akceptować kogoś kto chce tylko leżeć. Oni nie rozumieli, bo Harry tak na prawdę chciał być kochany. Wiedział też, że tylko osoba, która darzy go miłością zrozumie jego potrzeby i zamiłowania.
Mając 18 lat Harry poznał Nicka. Starszego od niego o 5 lat i Harry był zachwycony nowym chłopakiem, bo on też lubił pieszczochy. Jednak z czasem Harry zaczął czuć się nieswojo, bo Nick lubił inne pieszczochy i Harry nazwałby to pieprzeniem ale zbyt bał się swojego chłopaka, by go opuścić.
Pewnego wieczoru Harry płakał, gdy Nick znowu brutalnie go pieścił i on już wcale nie chciał być pieszczochem i tęsknił za mizianiem, przytulaniem i po prostu za delikatnością.
- Lubisz być małą dziwką Styles ?? Lubisz prawda ??
Harry tylko zajęczał w odpowiedzi, nie z rozkoszy lecz z bólu.
- Wiedziałem dziwko. Pamiętaj nikt nigdy Cię nie pokocha oprócz mnie.
Słowa te wyryły się w pamięci chłopca i na jego policzkach pojawiły się łzy. Bo uwierzył.
Harry był zniszczony. Już nie pamiętał co to była miłość i tracił swój blask. Jego loki już nie podskakiwały radośnie kiedy biegł, a oczy nie były takie żywe.
Pewnego dnia Harry zauważa nową kawiarnię - Malibu. Postanawia ją odwiedzić i ona bardzo przypada mu do gustu, ponieważ to jest pomieszane pomieszczenie tak jak on. On jest pół kotem, pół człowiekiem, a to jest pół kawiarnia i pół biblioteka. I Harry sądzi, że kocha to miejsce.
Harry odwiedza Malibu codziennie, czytając i pijąc zawsze zieloną herbatę i w jednym dniu w listopadzie strasznie leje i Harry wbiega tam cały mokry, siadając na skórze.
- Hej... słuchaj, może chcesz ręcznika i herbaty,bo wyglądasz na przemarzniętego. - Słysząc to szatyn podnosi głowę i zauważa ślicznego chłopaka o delikatnych rysach twarzy i szczerym, ślicznym uśmiechu.
- Chętnie. - odpowiada zmieszany i wstaje z kanapy podążając za pięknym chłopakiem. Między nimi jest wygodna cisza, która im nie przeszkadza. Loczek siedzi na zapleczu i obserwuje chłopaka, który podaje mu herbatę i ciastko z miętą.
- Jak masz na imię, śliczny ? - Rumieńce były nieuniknione.
- Jestem Harry, a ty ???
- Louis.
Po chwili słychać tylko łapczywa przełykanie młodszego chłopaka.
- Zauważyłem, że często tu przychodzisz.
- Tak, kocham to miejsce. - Harry nie może nic poradzić, że rumieni się na swoje słowa. Podejrzewa, że chłopak jest właścicielem tego miejsca i nie chce robić z siebie idioty. Niestety podejrzewa, że już to zrobił ale może żyć nadzieją. Młodszy chłopak zaczyna wierzyć, że dzięki Lou, wszystko będzie okej, lecz wieczorem wraca do domu i Nick znowu jest brutalny, a Harry płacze całą noc.
- Mały co się stało ? - Pyta zaniepokojony Louis, gdy młodszy milczy przez chwilę. I cóż, curly nie może nic poradzić na to, że zaczyna płakać i czuje się tak dobrze, gdy Lou go obejmuje i drapie delikatnie po włosach.
- Powiesz mi kochanie ??? - Harry kręci głową na nie, więc Louis tylko przytula go mocniej i całuje w głowę. Pomimo tego, że Harry zaczyna to kochać to nic nie robi, bo Nick powiedział, że nikt go nie kocha.
Kolejne miesiące mijają tak samo. Louis przytula Harrego i pieści delikatnie jego włosy na zapleczu i Harry wracając do domu zawsze płacze, bo tam czeka Nick i on wie, że nikt go nie pokocha.
- Masz taki śliczny ogon, a te loki są doskonałe. - Louis mówi niespodziewanie i gładzi delikatnie jego dłonie. Powinno być na odwrót, bo to przecież Louis jest mniejszy ( pomimo tego, że starszy ) , a Harry większy ale co z tego.
Harry uwielbia być pieszczochem Louisa.
Harry zaczyna kochać Louisa.
Pewnego dnia wchodząc do domu słyszy jęki dochodzące z salonu i wchodzi tam. Widzi Nicka i jakiegoś chłopaka pieprzących się i Harry czuje ulgę, nie ból. Może wreszcie kochać Lou.
- Harry możemy pogadać. - Mówi Louis i Harry wie, że to koniec, że Louis kogoś ma i chce odpuścić. Spuszcza więc głowę i patrzy na podłogę.
- Hej spójrz na mnie kochanie. Chciałem ci powiedzieć, ze Cię kocham i ten chłopak kimkolwiek nim jest nie zasługuje na Ciebie, bo ty jesteś z pewnością idealny i on nie sprawia, że twoja oczy się świecą i.... - Louis nie może dokończyć, bo Harry pochyla się i składa słodki pocałunek na jego malinowych ustach.
- Też Cię kocham Lou.
Harry wtula się w Lou w ich własnym mieszkaniu i leżą na jednej kanapie, oglądając romantyczną komedię i oboje czują, że są w swoim miejscu na ziemi.
Okej przedawkowałam nutellę, pisząc to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz